EKIPA W AKCJI My w Akcji

TUTTU.pl - sklep turystyczny

Sklep internetowy>> tel.: 32 778 22 22
Katowice>> tel.: 32 778 22 22
Gdańsk>> tel.: 58 341 42 05
Poznań>> tel.: 61 847 54 57

Skiturowe ferie na Rysiance

2022-03-16
Skiturowe ferie na Rysiance

Ferie spędzone z rodziną w górach, to czas pełen przygód i niezapomnianych chwil.
Od pewnego czasu, aby dzieci mogły w ferie pobawić się w śniegu, polepić bałwana, wykopać jamę śnieżną, pojeździć na nartach czy sankach, należy udać się w góry. Nas swoją panoramą i niewymagającym podejściem zachęciło Schronisko PTTK pod Rysianką (1254 m n.p.m.)

Opcji dojścia do schroniska jest dość dużo, jednak najszybciej i najłatwiej na górę można dostać się, wybierając czarny szlak ze Złatnej Huty. Kilka dni spędzonych w górskim schronisku oraz zapakowanie wszystkich najpotrzebniejszych rzeczy dla dzieci w wieku: syn 10 lat i córka 5 lat to nie lada wyczyn, z którym musieliśmy zmierzyć się dzień przed wyjazdem. Pomocna okazała się lista sprzętowa, która bardzo ułatwiła zapakowanie wszystkiego, co niezbędne do plecaków. Oprócz termosu Honer 1l, apteczki First Aid czy kosmetyczki Waschsalon, koniecznością było zabranie dodatkowych kombinezonów, kurtek dla dzieci, oraz niezliczoną ilość skarpet i bielizny.

Nasz wyjazd zaplanowaliśmy w tygodniu, aby uniknąć najazdu weekendowych amatorów górskich wycieczek. Z parkingu po szybkim przepaku ruszyliśmy czarnym szlakiem w stronę schroniska z lekkim poślizgiem czasowym, aczkolwiek nic nas nie goniło, a sama droga była celem i fajną przygodą wśród białych choinek. Pogoda tego dnia była jak na zamówienie. Delikatny mrozik, słoneczko i brak wiatru sprawiało, że wędrówka na skitourach mijała bardzo szybko i przyjemnie. Do schroniska dotarliśmy w okolicy godziny 13:30. Po szybkim zakwaterowaniu w pokoju z pięknym widokiem na Tatry oraz bardzo dobrym obiadem, szkoda czasu nam było na siedzenie wewnątrz budynku. Dzieciaki wybrały opcję jazdy na ślizgaczach nieopodal schroniska, a ja dla sportu postanowiłem zjechać i podejść kilka razy Halą Rysianą. Powoli dzień chylił się ku zachodowi słońca, a Adaś i Emilka nie mieli ochoty wracać na kolację. Byli pochłonięci budową jamy śnieżnej. Wyposażeni w latarki czołowe marki Petzl Actik Corełopatę lawinową Piepsa wykopali piękne lodowe M2. Po pewnym czasie w końcu udało się nam spacyfikować budowniczych i z niechęcią, ale z satysfakcją wrócili do schroniska na posiłek i kąpiel. Dzień, mimo że krótki był bardzo intensywny, a zakończył się wieczornym graniem w kalambury. Po dobrej zabawie i przeczytanej bajce dzieci zasnęły.

Następnego dnia ranek przywitał nas świeżą dostawą śniegu i gęstą mgłą. Na szczęście po śniadaniu rozpogodziło się na tyle, aby założyć foki na narty i wybrać się na wycieczkę skitourową na Romankę (1366 m n.p.m.). Emilka jeszcze nie umie jeździć na nartach, zatem na lince przymocowałem ślizgacz i holowałem ją tam, gdzie się dało. Niestety w połowie drogi na szczyt córka zakomunikowała, że ma przemoczone buty. Jedyną opcją był powrót do schroniska i ogrzanie zmarzniętych stópek. Żona zgłosiła się na ochotnika i wróciła do pokoju, a ja z Adasiem kontynuowałem wycieczkę. Po dotarciu na górę krótkim odpoczynku, łyku ciepłej herbaty i zjedzeniu batona energetycznego This1 zdjęliśmy foki i ruszyliśmy szlakiem w dół. Przyjemny zjazd na Hali Łyśniewskiej Adasiowi długo zostanie w pamięci. Jak to później powiedział cyt.:”pływanie w śniegu po hali”. Do schroniska dotarliśmy o 14:00. Tymczasem Emilka była w trakcie rozbudowy M2, a Adaś zaraz po obiedzie nie miał chwili do stracenia i ruszył pomóc siostrze w powiększeniu lodowego apartamentu. Jak się można było spodziewać zabawy przed schroniskiem trwały do wieczora i na kolację trudno było ich zagonić. Wieczorem podmuchy wiatru na Hali Rysianej stawały się coraz gwałtowniejsze. Prognozy pogody na kolejny dzień również nie były korzystne. Nasza kolejna skitourowa wycieczka była pod znakiem zapytania. Na szczęście w schronisku było dużo gier planszowych, ale o tym później… Po kolacji i szybkim prysznicu przyszedł czas na gry karciane, kołderkowe bajeczki oraz wspomnienia minionego dnia. Tym sposobem dzieci po kolejnym dniu pełnym przygód przytuliły się do podusi i zasnęły.

Tak jak się spodziewaliśmy, kolejny poranek nie napawał nas optymizmem na poprawę pogody. Po śniadaniu na hali zaczął padać deszcz, który w okolicy południa przekształcił się w gęsto sypiący śnieg. Niestety wiatr nie odpuszczał, a jego świst słychać było w schronisku. Na szczęście po śniadaniu dzieci w magicznej szafce zlokalizowanej w jadalni znalazły fajną grę w pociągi. Celem gry było zbudowanie najdłuższego połączenia kolejowego na planszy. Gra tak bardzo nas wciągnęła, że ani się obejrzeliśmy, a była już godzina 13:00. Los się również do nas uśmiechnął, bo trafiliśmy w okno pogodowe. Nie było czasu do stracenia. Szybko ubraliśmy kombinezony i wyposażeni w ślizgacze poszliśmy na spacer do pobliskiego schroniska na Hali Lipowskiej. Droga po świeżym opadzie śniegu była bardzo urokliwa, ośnieżone drzewa dodatkowo potęgowały niesamowite odczucia wędrówki. Czuliśmy się jak w Narnii. Po powrocie do schroniska stwierdziliśmy, że warto zrobić krótką skiturę. Założyliśmy foki i wybraliśmy się na szczyt Rysianki (1322 m n.p.m.). Miejsce, które warto odwiedzić zwłaszcza o zachodzie słońca. Dzieci po powrocie z wycieczki jak zwykle wybrały zabawy w jamie śnieżnej i zjazdy na ślizgaczach po hali. Słońce powoli zachodziło, wiatr momentami dawał o sobie znać, ale nie był już tak gwałtowny, jak wieczorem poprzedniego dnia. Patrząc na dzieci, jak bawią się na śniegu, zdawaliśmy sobie sprawę, że już jutro ten cudowny czas dobiegnie końca. Tymczasem beztroskość naszych pociech podpowiadała nam, że nie możemy zabrać im tych mile spędzonych chwil. Późnym wieczorem, dzieciaki zmęczone, ale szczęśliwe wróciły do schroniska. Pomogły nam się pakować i szybciutko zasnęły w swoich łóżkach.

Po śniadaniu zarzuciłem plecak na plecy z całą masą przytroczonych gadżetów i zjechałem na nartach do samochodu. Po szybkim przepaku założyłem foki i ruszyłem po rodzinę do schroniska. Po 56 minutach spotkałem ich bawiących się w jedynym możliwym miejscu. Małe M2 po kilku dniach rozbudowy było prawdziwym lodowym apartamentem, do którego bez mniejszych problemów mogliśmy się wszyscy zmieścić. Po obiedzie zapieliśmy narty na nogi, a Emilka przygotowała swojego ślizgacza i całą rodziną zjechaliśmy do Złatnej Huty, zabierając za sobą miłe wspomnienia ze śnieżnych ferii…

Tomek z Tuttu Katowice

Pokaż więcej wpisów z Marzec 2022
Polecane

Masz pytanie? Kliknij!

 

Dbamy o Twoją prywatność
Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności i cookies . Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgadzam się
pixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixel