EKIPA W AKCJI My w Akcji

TUTTU.pl - sklep turystyczny

Sklep internetowy>> tel.: 32 778 22 22
Katowice>> tel.: 32 778 22 22
Gdańsk>> tel.: 58 341 42 05
Poznań>> tel.: 61 847 54 57
KUPUJ W TUTTU
Olek Doba

Letni przewodnik biegowy cz. 4 - Brenna

2017-07-13
Letni przewodnik biegowy cz. 4 - BrennaMiejsce: Brenna

Góry: Beskid Śląski




Pozostając w klimatach Beskidu Śląskiego, mamy okazję do ponownego przebycia znanego nam z pierwszej części Przewodnika biegowego, szlaku łączącego Klimczok z Błatnią. Jednak zanim tam dotrzemy, czeka nas spory odcinek pięknego beskidzkiego biegania nasyconego zapierającymi dech widokami.


Naszą kolejną przygodę zaczynamy na parkingu w Brennej. Łączą się tutaj szlaki czarny oraz zielony. Parking znajduje się tuż przy stacji benzynowej i przystanku autobusowym.



Po porzuceniu auta i przygotowaniu się na najbliższe godziny spędzone w promieniach palącego słońca możemy zwrócić się w stronę czarnego szlaku.



Po ok 150 m asfaltu skręcamy w lewo gdzie czeka na nas pierwszy tego dnia podbieg. Niestety szlak już od startu zapewnia nam możliwość rozładowania zapasów energii. Stromy początek ustępuje jednak z czasem małym płaskim polankom. Pierwszym charakterystycznym wierzchołkiem będzie Horzelica (797 m.n.p.m).



Tu trasa staje się bardziej płaska, dając nam okazję do czerpania radości z widoków. Cały czas podążając za doskonale widocznym czarnym szlakiem docieramy do wieży widokowej. Wstęp na górę jest bezpłatny, a wysiłek poświęcony na pokonanie stromych drewnianych schodów natychmiast wynagradza nam przepiękny krajobraz widoczny z góry. Po zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć i przyjęciu płynów możemy ponownie ruszać w trasę.



Biegnąc granią napotkamy po drodze Chatę Grabową. Jest to ładne, drewniane schronisko, po minięciu którego należy zachować ostrożność i rozglądać się za znakami. Troszkę ponad 300 m za schroniskiem musimy skręcić w lewą stronę. Ścieżka ta poprowadzi nas już na sam szczyt Grabowej (907 m.n.p.m).



Stąd łagodnym zbiegiem kierujemy się na Klimczok. Pokonując kilka krótkich wzniesień, wbiegamy na Kotarz. Poruszając się dalej w stronę Klimczoka, po krótkim zbiegu niedaleko przełęczy Karkoszczonka musimy zwrócić szczególną uwagę na oznakowania szlaku(!). Zamiast instynktownie poprowadzonego, najlepiej utrzymanym śladem, szlak przechodzi w wąską ścieżkę trawersującą zbocze Beskidu. Jest to idealny moment na chwilę wolności i tak zwanego wypuszczenia nogi. Pofałdowany teren stwarza idealne warunki, do szybkiego i dynamicznego biegu. Docieramy wreszcie do Przełęczy Karkoszczonka, skąd po ewentualnym uzupełnieniu zapasów wody i kalorii ruszamy dalej czerwonym szlakiem. Wybieramy podejście prawym z dwóch czerwonych, który zaprowadzi nas prosto na Klimczok. Czeka nas tutaj trudne, męczące i strome podejście, które większość turystów pokonuje z licznymi przerwami.


Po wyjściu z lasu, ukazuje nam się idealny widok na góry oświetlone ciągle jeszcze wczesnymi promieniami słońca. Przed dotarciem na szczyt Klimczoka (1117m.n.p.m) czekają nas jednak do pokonania jeszcze liczne metry przewyższenia. Dalsza część wycieczki wiedzie znanym nam już szlakiem łączącym Klimczok z Błąnią. Bieg w tę stronę jest jednak znacznie przyjemniejszy i o wiele mniej  męczący. Cały czas żółtym szlakiem przebiegamy przez Trzy Kopce i Stołów. Polana na Błatniej jest miejscem stworzonym do chwili przerwy i kontemplacji widoków. W ciepłe dni możemy położyć się na łące wsłuchując się w odgłosy szelestu trawy i świergotu latających nisko ptaków.. Teraz czeka nas już tylko zbieg w stronę czekającego na nas samochodu. Zielony szlak prowadzący w dół zaczyna się przy schronisku na Błatniej.


Zbiegając, należy skręcić w lewo za kamiennym murkiem. Zbieg nie prezentuje specjalnych trudności technicznych, jednak ze względu na zmęczenie i kilometraż w nogach warto zachować zwiększoną czujność, bo oprócz wystających kamieni w pewnym momencie szlak gwałtownie odbija w lewą stronę. Ostatni odcinek wiedzie głównie ziemistymi ścieżkami, aż do granicy wsi. Tam przechodzi w płyty i w końcu asfalt. Po dobiegnięciu do głównej drogi, skręcamy w prawo, gdzie za mostem dostrzeżemy już nasz parking.



Czas na rozciąganie zmęczoncyh nóg oraz uzupenienie straconych płynów i kalorii.

Do zobaczenia na trasie!


Do zobaczenia na trasie! 
Mateusz Knap (Tuttu Katowice) 


blog


Pokaż więcej wpisów z Lipiec 2017
Pytaj śmiało - chętnie pomożemy!
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixel