Höllental - Piekielna Dolina w Austrii


Piekielna Dolina w Austrii – weekend w królestwie wielowyciągowych dróg obitych
Höllental, przez wielu nazywana Piekielną Doliną, to jedno z tych miejsc, które już po pierwszej wizycie trafia na listę „must return”. Przepiękna dolina rzeki Schwarza, położona w masywie Rax, oferuje wysokie – często kilkusetmetrowe – wapienne ściany, ogromną ilość dróg zarówno obitych, jak i tradowych, a do tego… zaledwie godzinę jazdy z Wiednia. Wszystko to sprawia, że Höllental jest niezwykle atrakcyjnym rejonem zarówno dla wspinaczy, jak i miłośników via ferrat.
Kiedy ekipą z Tuttu Katowice zaczęliśmy rozglądać się za alternatywą dla wspinania w Tatrach, Piekielna Dolina bardzo szybko znalazła się wysoko na liście propozycji. Poza świetnym wspinaniem kusiła południową wystawą, szybkim dojazdem (ok. 5 godzin z Katowic) i niemal natychmiastowym dostępem pod ścianę – w niektórych miejscach to dosłownie 5 minut od parkingu.
Decyzja zapadła szybko. Po pracy pakowanie do auta, kierunek Wiedeń, nocleg i z rana ruszamy dalej w dolinę. Na miejscu – ze względów stricte strategicznych (czytaj: umiejętności ;-) ) – szybki podział na dwie ekipy.

Dzień pierwszy – klasyki Höllentalu
Wachthüttelnord V
Zespół: Szymek & Stachu
Długość: 140 m
Ilość wyciągów: 5 (my połączyliśmy dwa ostatnie)
Parking: https://maps.app.goo.gl/PcJfsdJT92hZBhHj8
Start drogi: https://mapy.com/s/hapobefuge
Dojście:
Podchodzimy kawałek żlebem, następnie odbijamy w stronę drogi Via Helma -VII, oznaczonej wyraźną czerwoną plakietką. Około 60 metrów za nią skręcamy w lewo i po pokonaniu fragmentu z liną poręczową dochodzimy do startu pierwszego wyciągu.

Sprzęt:
liny połówkowe (u nas Edelrid APUS ECO DRY 7,9 mm),
zestaw friendów 0–6,
zestaw kości 1–10 (dodatkowo 5 offsetów DMM 7–11 – nie must have),
sprzęt osobisty,
10 ekspresów + minimum 4 ekspresy górskie.
Droga ciekawa, choć jej trudność jest mocno nierówna. Pierwszy wyciąg to trójkowe wspinanie po bardzo sypkiej i kruchej skale – raczej bez fajerwerków. Drugi wyciąg to już zupełnie inna bajka: ładny wapień, sympatyczna ekspozycja i techniczny problem przy dojściu do trzeciego stanowiska. Trzeci wyciąg prowadzi stromą, kominową załupą, która bywa wilgotna i dość ciasna – Stachu był blisko utknięcia 😉
Dwa ostatnie wyciągi to łatwy, trójkowy teren między drzewami, idealny do ćwiczenia lotnej asekuracji. Jeśli ktoś nie przepada za takim terenem, można odbić w Weichtal Wichtel VI i tamtędy dokończyć wyjście.
Droga kończy się na dużej półce pod szczytem Wachthüttelturm. Zejście prowadzi wzdłuż kopczyków kamieni (teren za I–II), dalej żlebem w dół do drogi. Całość zajmuje około 15–20 minut.
Blechmauernverschneidung VI
Kuba
To jeden z klasyków Höllentalu i zdecydowanie droga, która robi wrażenie. Już z doliny masywna ściana wygląda potężnie, a nazwa – w wolnym tłumaczeniu „zaszewka (przecięcie) blaszanej ściany” – idealnie oddaje jej charakter.
Pierwsze dwa wyciągi są dość łatwe, ale potem wchodzimy w główną trudność drogi: efektowny trawers w lewo pod okapem, z którego wychodzimy w górę piękną rysą. Dalej czeka nas ciekawy komin prowadzący do wygodnego stanowiska, a kolejny wyciąg znów wiedzie kominem. Po jego pokonaniu najtrudniejsze mamy już za sobą.
Na szczycie można spokojnie odpocząć i nacieszyć oczy widokiem Piekielnej Doliny, asekurując drugiego z rozłożystej limby.
Po wspinaniu wróciliśmy do Weichtalhaus, gdzie czekał na nas austriacki klasyk – porządny Wiener Schnitzel z frytkami. Samo schronisko zrobiło na nas świetne wrażenie: duże, przestronne pokoje, kilka sanitariatów, pyszna domowa kuchnia, miejsce do siedzenia i rozmów, a nawet mała boulderownia. Trudno było chcieć czegoś więcej.

Dzień drugi – kolejne perełki
Znów dzielimy się na dwie ekipy.
Alte Westwand V
Team Szymek & Stachu
Długość: 190 m
Ilość wyciągów: 6
Parking: https://maps.app.goo.gl/PcJfsdJT92hZBhHj8
Start drogi: https://mapy.com/s/gegavoburu
Dojście:
Podobnie jak dnia poprzedniego – żlebem w kierunku Via Helma -VII. Około 20 m za nią, po lewej stronie, widoczne są ringi pierwszego wyciągu.
Sprzęt:
liny połówkowe,
sprzęt indywidualny,
10 ekspresów + minimum 4 ekspresy górskie.
Droga jest dobrze ubita, ale jeśli ktoś lubi „gęsto”, można dorzucić friendy 0–6 i kości 1–10.
To jedna z tych dróg, które po prostu się kocha. Startuje łatwym, trójkowym terenem, ale po litym i bardzo ładnym wapieniu. Pierwszy wyciąg kończy się w załomie skalnym, skąd zaczyna się prawdziwe crème de la crème – drugi wyciąg z długim trawersem z potężną lufą.
Około 15 metrów wspinania niemal wyłącznie na rękach, z ponad 100-metrową lufą pod nogami. Chwyty są świetne, więc technicznie da się to „siłowo” ogarnąć, ale psychika dostaje solidny trening ;-)
Trzeci wyciąg oferuje dwa warianty: łatwy teren pasterski (II+) albo bardzo przyjemną płytę za V. Po przejściu dużej, trawiastej półki wchodzimy w czwarty i piąty wyciąg – przepiękny, zwężający się komin. Technicznie najbardziej wymagający był piąty wyciąg.
Szósty to znów łatwy teren pasterski, którym dochodzimy do miejsca znanego już z dnia poprzedniego – końcówki Wachthüttelnord.
Zejście identyczne jak wcześniej.

Mit göttlicher Hand – Preinerwand VI
Team Kuba
Podejście pod drogi na Preinerwand jest – jak na standardy Höllentalu – dość długie i zajmuje około 1,5 godziny z parkingu przy Greisleitenhof. Idziemy kolejno szlakiem niebieskim, zielonym i czerwonym. Końcowy fragment prowadzi po piargu, więc kije trekkingowe są tu bardzo mile widziane.
Początkowe wyciągi nie są szczególnie lite, ale samo wspinanie trzyma poziom. Po trzech wyciągach docieramy do płyty, która całkowicie wynagradza dłuższe podejście i wcześniejszą kruszyznę.
To prawdziwa uczta rajbungowa: estetyczne wspinanie po wapieniu o genialnym tarciu. Moim zdaniem drogi na Preinerwand należą do najładniejszych w całym Höllentalu.
Czas przejścia drogi to około 2,5 godziny, a od samochodu do samochodu zmieściliśmy się w 5 godzinach.

Podsumowanie
Weekend w Piekielnej Dolinie to prawdziwa uczta dla wspinaczy. Świetne drogi, zróżnicowany teren, dobra infrastruktura i krajobrazy, które naprawdę robią robotę. Höllental to miejsce, do którego chce się wracać – i to nie raz.
Test sprzętu – co sprawdziło się w boju?
Podczas naszych wyjazdów regularnie testujemy sprzęt w realnych warunkach. Chcemy używać tego, co sprzedajemy, i sprzedawać tylko to, co faktycznie działa. W trakcie tego wyjazdu szczególnie doceniliśmy dwa „itemy” zaprojektowane w Alpach.

Blue Ice Stache UL 25L
Opinia: Kuba
Najmniejszy „Staszek” okazał się zaskakująco wygodny jak na tak lekką konstrukcję. Podczas wspinania praktycznie nie czuć go na plecach – subiektywnie najlepiej wspinało mi się właśnie z tym plecakiem ze wszystkich, które dotychczas używałem.
Zbiegając po skończonej drodze, miałem wrażenie, jakbym miał na sobie plecak biegowy.
Duży plus za zewnętrzną siatkę na butelkę z wodą – rzadko spotykane rozwiązanie w plecakach wspinaczkowych, a bardzo praktyczne. Dzięki temu można w pełni wykorzystać pojemność 25 litrów.
Kiedy zachodzi potrzeba „złożenia” plecaka i wrzucenia go do plecaka partnera idącego na drugiego, niska waga, elastyczność i niewielkie gabaryty robią robotę. Choć… raczej będę z tego korzystał rzadko, bo w tym plecaku po prostu świetnie się wspina.
Wcześniej używałem większej wersji Stache – oba modele wykonane są z tego samego materiału: ripstopu uHMWPE. Mimo bardzo niskiej wagi jest on zaskakująco wytrzymały.
Buty, którym niestraszny żaden teren: sypki żleb, lita skała, trekking czy via ferrata. TX Guide radzą sobie ze wszystkim. Świetne trzymanie stopy, dobra amortyzacja, ochrona przed uderzeniami i genialna przyczepność to tylko część ich zalet.
Na szczególną uwagę zasługuje bardzo głębokie trzymanie stopy dzięki systemowi wiązania Mythos, co przekłada się na wysoką precyzję w skale. Przez lata przetestowałem dziesiątki butów podejściowych, ale TX Guide od La Sportivy zostaną ze mną na długo.
Stachu z Tuttu Katowice
Polecane
Promocja
Zestaw kości ALLOY OFFSET 7-11
Promocja
Buty TX GUIDE LEATHER MEN
Promocja
Lina APUS ECO DRY 7.9 mm / 60 m
Promocja