
Sierpień. Auto zapakowane po dach – plecaki, kuchenka, gary i sprzęt trekkingowy. Wyruszamy z żoną na dwutygodniową podróż: tydzień w Dolomitach i tydzień w austriackim Tyrolu. Po drodze nocleg w Wiedniu i spacer po mieście, a później przystanek w Innsbrucku – malowniczej stolicy Tyrolu.
To tylko kilkaset kilometrów różnicy, ale wrażenie, jakie te góry na nas robią, jest zupełnie inne. Dolomity – monumentalne, teatralne, o ostrych krawędziach. Tyrol – spokojny, zielony, uporządkowany. Dwa różne światy, oba nas zaczarowały.


















